KRYMINALNA HISTORIA POLSKI: Iwan Groźny ze Szczepiatyna (1944-1976)

Jeśli oglądaliście na Netflixie dokument „Iwan Groźny z Treblinki”, to na pewno zainteresuje was fakt, że w Polsce w 1976 roku wydarzyła się historia bardzo podobna do tej opowiedzianej w serialu. Zgadza się nawet imię. Tym odcinkiem rozpoczynam nowy cykl z w ramach Zbrodni prowincjonalnych – Kryminalna historia Polski. Zapraszam na opowieść o Iwanie Groźnym ze Szczepiatyna.







Iwan Groźny z Treblinki to serial produkcji Netflixa, o którym jakiś czas temu zrobiło się w Polsce głośno. Sama sprawa, o której opowiada, w Izraelu, Niemczech i USA była głośna już w latach 80. Proces zbrodniarza z czasów II wojny światowej, który przeżył kilka dekad, nie odpowiedziawszy za swoje zbrodnie, budził wiele kontrowersji. Mało kto wie jednak, że bardzo podobna sprawa miała miejsce w Polsce lat 70.


Tajemnica krawca z Rakłowic


Pewnego dnia w 1976 roku Maria, która odwiedzała córkę mieszkającą w niewielkiej wsi Rakłowice w okolicach Wrocławia, wstąpiła do miejscowego szewca, żeby oddać do przerobienia spodnie swojego wnuka. Nieoczekiwanie rozpoznała w mężczyźnie Iwana Maslija - funkcjonariusza Ukraińskiej Policji Pomocniczej powołanej przez Niemców podczas okupacji. Jednostka ta okryła się złą sławą i miała na sumieniu wielu Polaków. Ukraińscy policjanci wspólnie z oddziałami UPA palili wsie i mordowali ich mieszkańców. A Iwan Maslij nawet nie był Ukraińcem! Przed wojną był znany jako Jan Masłowski i pochodził ze Lwowa. Po wojnie osiedlił się w Rakłowicach, gdzie mieszkał z żoną i dziećmi. Nikt z jego sąsiadów nie podejrzewał, że przez te wszystkie lata skrywał taką tajemnicę.


Szczepiatyn i Tarnoszyn


To dwie wsie na zamojszczyźnie, któruch mieszkańcy nigdy nie zapomnieli Iwana Maslija. Gdy Maria wróciła do rodzinnej miejscowości i opowiedziała sąsiadom o swoim spotkaniu z krawcem z Rakłowic, nie trzeba było długo czekać. Wiadomość o tym wkrótce dotarła do służb. Jan Masłowski miał wreszcie po latach stanąć przed sądem za swoje zbrodnie.